Aktualności

Home, sweet home...

Wszędzie dobrze, ale w domu... też fajnie od czasu do czasu pobyć ;):).



Po niemal dwumiesięcznym tournee, gdański żaglowiec wrócił do macierzystego portu. Ostatnim etapem żeglugi był tygodniowy rejs z Rostocku do Gdańska. Po zlocie "Hanse Sail", gdzie gościliśmy u naszych niemieckich przyjaciół, zamustrowała na statek dzielna załoga "Bałtyckiej integracji pod Żaglami" - podopieczni Stowarzyszenia "Przełamując nie tylko fale".
Taka forma rekreacji, rozrywki i terapii sprawdza się wspaniale i stowarzyszenie co roku organizuje tego typu rejsy. Ekipa jest bardzo zmotywowana i garnie się do żeglarstwa, a prezesowi stowarzyszenia Jackowi Sołtanowiczowi, nie brak organizacyjnego zapału. I to nas cieszy :).

A tak wspomina ten rejs jedna z jego uczestniczek, Joanna Saja:
- Przygoda rozpoczęła się 14.08 w Rostocku, kiedy to członkowie załogi spotkali się na pokładzie STS Generał Zaruski. Zanim wypłynęliśmy z portu, mięliśmy jeszcze czas na zwiedzanie tego pięknego miasta. W kanale portowym stały cudowne żaglowce, wśród których dostrzegliśmy wiele polskich jednostek. Poniedziałek rano przywitał nas jednak już ciszą. Zlot żaglowców dobiegł końca, czas i nam ruszać w drogę, oczywiście po obowiązkowym szkoleniu . Obraliśmy kurs na Kopenhagę.
- Po drodze dopisywała nam pogoda, więc załoga korzystała w pełni z uroków słońca. Po drobnych przygodach dotarliśmy do portu i zacumowaliśmy tuż u stóp schodów wiodących do centrum starego miasta. Wyruszyliśmy zwiedzać. Oczywiście na liście jako pierwsza znalazła się Syrenka, ale to nie jedyna atrakcja tego pięknego miasta, a jego uroki pomogli nam odkryć przewodnicy, którzy za darmo oprowadzali turystów po najpiękniejszych zakątkach stolicy Danii.
- Po dniach pełnych atrakcji udaliśmy się w stronę Bornholmu. W Nexo przeczekaliśmy groźne wiatry, które rozhulały się nad Bałtykiem. Oczekiwanie na polepszenie pogody urozmaiciliśmy sobie ogniskiem i wspólnymi śpiewami przy gitarze. Gościnną Danię pożegnaliśmy przy pięknej słonecznej pogodzie, by unieść się na rozkołysanym morzu w stronę domu. To była cudowna przygoda a dzięki opiece kapitana Piotra Królaka i niezastąpionej załogi stałej, bezpieczna i radosna. Wszystkim , którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do realizacji projektu, serdecznie dziękujemy. Mamy nadzieję spotkać się znów na pokładzie Generała Zaruskiego za rok. Do zobaczenia.



» Szukaj

» Pogoda

» Wideo