Rejsy

SailBook CUP 2014 wspomina wachta IV



Relacja wachty IV


Czwartego dnia regat dopłynęliśmy do malowniczego miasteczka Visby. Wszystkich zachwyciły piękne zabytki, jednak w zawiązku z uzależnieniem od Facebooka, część załogi poświęciła gro czasu na poszukiwaniach darmowego dostępu do internetu. Radości nie było końca, kiedy okazało się, że upragnione łącze jest dostępne w wykwintnej restauracji McDonald’s. jedynym ratunkiem od całkowitego zatracenia był integracyjny grill organizowany przez wszystkich uczestników regat. Załogi miały okazję na zapoznanie się przy wspólnych przygotowaniach oraz późniejszemu biesiadowaniu. Pomimo dużej różnicy wieku, wszyscy radośnie się bawili przegryzając kiełbaski 
Po skonsumowaniu grillowanych pyszności, większość załogi Zaruskiego rozeszła się w celu eksploracji Visby. Część osób skorzystała z okazji, zwiedzając przybyłe jachty. Dzięki uprzejmości załóg, mieliśmy możliwość zapoznania się z różnymi żaglowcami. Wieczorny spacer kontynuowaliśmy zwiedzając największe miasto Gotlandii. Przechadzkę zakończyliśmy wieczornym sprawdzeniem wiadomości na Facebooku – koniec końców, nie można na zbyt długo zniknąć z sieci („nie masz fejsa, nie istniejesz”).
Następnego dnia pobytu w Visby, w celu dogłębnego poznania miasta, oficerowie zorganizowali grę terenową. Podzielono nas według wacht, a następnie wręczono mapy z listą kilkunastu zadań. Dzięki temu, mieliśmy możliwość poznać historię miasteczka. Dodatkową motywacją była nagroda dla wygranej wachty – obiad przygotowany oraz podany przez oficerów. Po przeszło dwóch godzinach biegania po mieście, zmęczeni i zadowoleni wróciliśmy na pokład. Wieczorem, aby tradycji stało się zadość, zmęczona załoga wyruszyła w świat internetu.
Nazajutrz przed południem, po raz ostatni skorzystaliśmy z lądowych pryszniców oraz wykąpaliśmy się w morzu. Nie zabrakło również obowiązkowej wizyty w Mc.
Ostatnie chwile w porcie spędziliśmy na robieniu zdjęć wszystkich uczestników regat, a następnie wyruszyliśmy w dalszą podróż.

Sielanka – to bardzo łagodne określenie tego co miało nas czekać po wypłynięciu z Visby. Drugi etap „regat” zaczął się pogodą powiedzmy sprzyjającą żeglarstwu. Niestety trasa nie była dopasowana do kierunku wiatru, więc czekała nas żmudna „ halsówka” . gdy wszyscy już myśleli, że taki wiatr się utrzyma nadeszło wybawienie… wiatr przestał wiać! Tak właśnie rozpoczęła się nasza wyżej wspomniana sielanka. Grzaliśmy z zawrotną prędkością 0,4 węzła a smażing i opaling były jedyną pracą jaką trzeba było wykonać. Potem oficerowie urządzili zmagania wacht. Nieprzypadły mi one do gustu za to kąpiel w morzu na środku Bałtyku 5 mil od najbliższej wyspy była obłędna. Na koniec kapitan odpalił silniki i ruszyliśmy w drogę powrotną do Gdańska.

» Szukaj

» Pogoda

» Wideo