Aktualności

Wspomnień czar…

Właśnie otrzymałem bardzo sympatyczny list od p. Krzysztofa Staręgi, który przedstawił w nim swoje wspomnienia z rejsu na Zaruskim.

Zachęcam do lektury, a jeśli ktoś z Was chciałby się podzielić z nami swoimi pamiątkami związanymi z Zaruskim (wspomnienia, zdjęcia, filmy), serdecznie zapraszamy. Razem możemy stworzyć piękne świadectwo historii tej legendarnej jednostki, która już w tym roku zacznie pisać nową jej kartę.

Równo 20 lat temu, w dniach 10 do 20 czerwca 1992 roku na pokładzie s/y „Generał Zaruski” brałem udział w rejsie po Bałtyku. Była to nagroda za zajęcie pierwszego miejsca w Turnieju Marynistycznym zorganizowanego przez redakcję „Głosu Wielkopolskiego”, Ośrodka Poznańskiej Telewizji, Radia Merkury i Zarządu Okręgowego Ligii Morskiej z okazji 60 rocznicy utworzenia poznańskiej Ligii Morskiej. Jachtem dowodził wówczas generał dywizji w stanie spoczynku Zbigniew Michalski. W czasie tego rejsu symbolicznie żegnał się On z morzem. Bosmanem był Marian Kohnke, a chiefem Jan Gregorec. Trzy czwarte uczestników rejsu to byli amatorzy, z których połowa po raz pierwszy w życiu wypłynęła na pełne morze. Spisywali się jednak znakomicie. Dopisywały humory, nie brakowało okazji do niewinnych żartów, ale gdy trzeba było, wszyscy spieszyli na swoje stanowiska przy żaglach oraz regularnie pełnili wachty. Na spartańskie warunki na „Generale Zaruskim” narzekali zrazu niektórzy, ale rychło znakomita atmosfera wśród załogi i chęć sprawdzenia siebie w nierzadko ekstremalnych warunkach, uciszyła głosy nielicznych niezadowolonych. Liczyli chyba oni na luksusowo wyposażone kabiny, a nie na skromne prycze. Ale to jest właśnie urok żeglarstwa. A atrakcji nie brakowało. Oprócz sztormu i internowania „Generała Zaruskiego” przez Szwedów w Karlskronie, zawinięto do kilku portów – zarówno polskich, jak i niemieckiego Sassnitz, a do atrakcji zaliczyć też trzeba spotkanie na pełnym morzu z jachtem „Wielkopolska”. Mimo siły wiatru 4 w skali Beauforta oba jachty podeszły do siebie burta w burtę, na czym skorzystał płynący na „Generale” operator telewizji warszawskiej Krzysztof Juszczak (kręcił film o generale Michalskim). Na kilkanaście minut przesiadł się on na „Wielkopolskę”, z której pokładu sfilmował „Generała Zaruskiego” na pełnym morzu i to pod żaglami. Wszyscy cali i zdrowi zakończyli tą morską przygodę i … do dnia dzisiejszego jej nie zapomnieli.

Wielkie dzięki Panie Krzysztofie! Pozdrawiamy! :)

» Szukaj

» Pogoda

» Wideo