Aktualności

Bertil Lund nie żyje...

Właśnie otrzymaliśmy bardzo smutną wiadomość od naszego przyjaciela w Ekenas Matsa Meyerhoffera, że w poniedziałek odszedł do wieczności ostatni budowniczy żaglowca "Generał Zaruski".



Bertil Lund będąc nastolatkiem, w 1939 roku, pracował przy budowie naszego "Generała" w rodzinnej stoczni Lunds Skepps & Yachtvarv. My mieliśmy szczęście gościć go na jachcie, gdy w pierwszym po odbudowie rejsie, popłynęliśmy właśnie symbolicznie do miejsca narodzin statku. Radość była mało że podwójna, była wielokrotna. Dla nas był to sentymentalny i symboliczny rejs do miejsca powstania żaglowca. Dla Bertila Lunda była to pierwsza od czasów wojny okazja do ponownego zobaczenia tego statku. Dodać też należy, iż będąc w tych dniach świeżo po swoich 90-tych urodzinach, pan Lund prezentował rzadko spotykaną w tym wieku sprawność i formę. Potwierdziła to późniejsza nasza wizyta w jego warsztacie szkutniczym, gdzie ciągle budował piękne małe jachty. Wówczas była to zima i mogliśmy podziwiać jego styl życia i pracę, gdy wstawał wcześnie rano, palił w piecu, przypinał na biodra pas z narzędziami i stawał przy szkutniczym warsztacie. Potem jeszcze kilkakrotnie mieliśmy okazję się z nim spotykać i zawsze goszcząc w Kalmarze, meldowaliśmy się u niego, zapraszając na pokład.
- Pamiętam też wzruszającą sytuację - wspomina Krzysztof Dębski, szef Biura Armatorskiego GOS - jak w dniu naszego pierwszego spotkania w Ekenas w 2013 roku, pojawił się reporter lokalnej gazety i poprosił pana Lunda o zapozowanie do zdjęcia przy głównej nadbudówce, jak to było podczas wodowania żaglowca w 1939 roku. Ten artykuł, który mamy w swoich zbiorach na pamiątkę, został zatytułowany słowami Bertila Lunda "Znów poczułem się jak młodzieniec".



Śmierć Bertila Lunda zamyka pewien rozdział historii "Generała Zaruskiego". Statek pozostaje jednak widocznym śladem tamtej pracy sprzed niemal 80 laty i ludzi, którzy ją wykonali. Ostatnią z nich mieliśmy honor poznać. Cześć jego pamięci!

» Szukaj

» Pogoda

» Wideo