Aktualności

Uroki Bałtyku

STS "Generał Zaruski" ma za sobą pierwszy długi rejs w ramach nowego unijnego projektu, którego efektem ma być nowy żeglarski produkt turystyczny na Bałtyku.



Wczoraj pod wieczór z ponad tygodniowego rejsu w ramach projektu "Baltic Pass - Maritime Heritage Tours", wrócił gdański żaglowiec z załogą rekrutowaną przez Związek Miast i Gmin Morskich oraz wolny nabór. Po przedsmaku z rejsów jednodniowych, dłuższy odsłonił bogactwo możliwości i uroków Bałtyku.



A zwieńczeniem rejsu była, w drodze powrotnej, okazała gościna jakiej udzielił port w Darłowie - radio, telewizja, VIP'y, mieszkańcy i turyści wyszli nam na powitanie :)

A tak rejs wspomina załoga:
- Na żaglowcu Generał Zaruski spędziliśmy 8 dni. Ponad tydzień w morzu, w 26 osób, wspólnie gotowaliśmy dla siebie posiłki, uczyliśmy się klarować liny, stawiać i zrzucać żagle, mieliśmy też zajęcia z nawigacji.
Mimo tego, że już pierwszego dnia wpajano nam nazwy wszystkich lin, dopiero na wewnętrznym egzaminie na wyspie Christianso okazało się, że spamiętanie wszystkich ich nazw oraz zastosowanie jest nie lada wyzwaniem dla początkujących żeglarzy.
Szybko staliśmy się zgraną załogą, która wspólnie poradziła sobie z wiatrem, falami i chorobą morską.
Rejs ten pozwolił nam poznać inspirującą historię STS „Generał Zaruski”. Dzięki niej mogliśmy poznać miejsce powstania żaglowca, przepiękne miasteczko Ekenas, po którym oprowadził nas pan Mats Meyerhofer.
Wycieczka podobała się wszystkim, szczególnie że na końcu zostaliśmy ugoszczeni drożdżówkami, kawą i lemoniadą przez Klub Żeglarski Enekas :)
Kolejnym etapem rejsu było zawitanie na malowniczą wyspę Christianso. Zachwyciła nas ona swoją specyfiką i lokalizacją z dala od cywilizacji. Na skalistym brzegu kąpały się foki. A wieczorem integrowaliśmy się przy ognisku, jedząc kiełbaski i pieczone ziemniaki, po czym resztę wieczoru spędziliśmy śpiewając szanty.
Rano wypłynęliśmy do Darłowa. Tam odbył się dzień otwarty. Zachęcaliśmy mieszkańców Darłowa i turystów do wejścia na pokład, opowiadaliśmy o naszym rejsie, a także o budowie i historii „Generała Zaruskiego”.
Po intensywnym dniu udaliśmy się na Hel. Tam posprzątaliśmy nasz żaglowiec, szykując się do zakończenia rejsu. Po pysznym obiedzie w tradycyjnej tawernie "Cpt. Morgan", gdzie zachwycaliśmy się miękkim chlebem (który na rejsie nie był oczywistością) i pysznymi rybami, ustaliliśmy kurs na port zakończenia rejsu, czyli Gdańsk. Tam z wielkim żalem pożegnaliśmy się.
Będziemy długo wspominać ten rejs.


» Szukaj

» Pogoda

» Wideo