Aktualności

Gdańsk i Brema - 40 lat minęło...

Zapraszamy Was na relację Moniki Zębali z rejsu gdańskiej delagacji do Bremy na obchody jubileuszu 40-lecia partnerstwa.



Spotkaliśmy się 30 lipca. Weszliśmy na pokład „Generała Zaruskiego”. Rozpoczęła się nasza przygoda.
Naszym pierwszym przystankiem był Sopot, który ukazał nam się w różowym świetle zachodzącego słońca. Nie do końca czuliśmy atmosferę dalekiej morskiej podróży, jak to zwykle bywa pierwszego dnia, ale staraliśmy się dokładnie zapoznać z resztą załogi.
Kiedy odpływaliśmy od brzegu tego samego dnia, na niebie pozostały jedynie pojedyncze smugi ciepłych barw słońca. Wszyscy znajdowaliśmy się na pokładzie i z nadzieją patrzyliśmy w morze, którego fale rozbijały się o nasz dziób.



Płynęliśmy. Naszym celem było miasto Bremen. Na pokładzie między podmuchami wiatru słychać było szanty, które nuciła bardziej doświadczona część załogi. Zawsze był ktoś wśród nas, kto miał nastrój na umilenie pozostałym czasu grą na gitarze. Gdy dodało się do tego zachodzące słońce, to powstawała naprawdę jedyna w swoim rodzaju atmosfera.



Jednego wieczoru usiedliśmy na dziobie i skupiliśmy się na najsłynniejszych szantach. Śpiewaliśmy odważnie, pokazując osobom, które pierwszy raz były na pokładzie, jak istotnym elementem naszych podróży są właśnie piosenki żeglarskie. Nie mogliśmy niestety grać na gitarze, ponieważ posiadała jedynie 5 strun… Zostało nam klaskanie.



4 sierpnia dobiliśmy do Bremen Vegesack. Wszyscy czuliśmy potrzebę, aby postawić stopy na stałym lądzie, a nawet na nim podskoczyć! Następnie udaliśmy się do centrum, gdzie zaskoczyła nas radość, jaka panowała na ulicach. Spowodowana na pewno zbliżającym się festiwalem z muzyką żeglarsko – folkową, w którym mieliśmy zamiar wziąć udział.



Następnego dnia zostaliśmy zaproszeni na uroczyste obchody czterdziestej rocznicy współpracy Bremen i Gdańska w wyjątkowo pięknym i bogato zdobionym budynku ratuszu. Na sali znajdowało się wiele znanych osobistości. Nie zabrakło prezydenta oraz radnych naszego miasta. Przy okazji mogliśmy przejść się po ulicach głównego miasta z panią przewodnik. Po południu osoby uczestniczące w uroczystych obchodach miały okazję wejść na pokład naszego statku.



Wieczorem upiekliśmy ciasto, które zniknęło równie szybko jak się pojawiło



Do późnej nocy siedzieliśmy na pokładzie z gitarą. Śpiewaliśmy, rozmawialiśmy, a nasz śmiech niósł się po ulicach miasta, w którym odbywał się festiwal. Piękna, nietuzinkowa muzyka, której specyfika dodawała jeszcze uroku naszej wyprawie.



6 sierpnia nadszedł czas, kiedy powiedzieliśmy sobie wszyscy „Do zobaczenia!”, wiedząc, że spotkamy się jeszcze nie raz na pokładzie tak niesamowitej łódki, jaką jest „Generał Zaruski”.

Monika Zębala, III LO Gdańsk

» Szukaj

» Pogoda

» Wideo