Aktualności

Orły wróciły szczęśliwe :)

Z tygodniowego rejsu wieńczącego sezon 2015, wrócił gdański żaglowiec wraz z załogą wyjątkowo oblatanych "Orłów".

Na wstępie zapraszamy Was na film autorstwa Michała Olszewskiego - WIELKIE dzięki za tak ekspresową dostawę tej urokliwej pamiątki! :)




Relacjonuje Piotr Królak, oficer programowy STS "Generał Zaruski":

W poniedziałek, 12 października przed południem, zebrała się cała załoga płynąca w październikowy rejs "Tylko dla Orłów". Od razu rzuciło się w oczy, że nasze "orły" są nieco starsze niż dotychczasowe szkolne załogi "Zaruskiego"
składające się głównie z gimnazjalistów i licealistów. Tym razem mieliśmy do czynienia z doświadczonymi wilkami morskimi. Większość miała już na koncie rejsy pełnomorskie, często odbywające się właśnie w jesiennych wymagających warunkach pogodowych. Po zaokrętowaniu i zaprowiantowaniu, załoga przeszła szkolenia z obsługi jachtu i bezpieczeństwa, po czym Zaruski ruszył w morze. Obraliśmy kurs na Północ, a dokładnie na Gotlandię. Już na Zatoce Gdańskiej jacht pokazał co potrafi. Prędkości rzędu 8-9 węzłów przy wschodnim wietrze nie przekraczającym 5 st. B pozytywnie zaskoczyły nową załogę. I mimo że "upał zelżał" do temperatury kilku st. C, frajda z półwiatrowej żeglugi była naprawdę duża. Po mniej więcej dobie znaleźliśmy się przy podejściu do Visby. To piękne hanzeatyckie miasteczko o tej porze roku świeciło pustkami, co ma swój urok, bo nie trzeba przedzierać się przez tłumy turystów.
Wschodni wiatr nie odpuszczał, a nawet miał się wzmagać. Postanowiliśmy to wykorzystać i w nieśmiało przedzierających się promieniach słońca ruszyliśmy w kierunku Karlkskrony. Tam tradycyjnie wizyta w bardzo ciekawym muzeum morskim przy nabrzeżu którego staliśmy, wycieczka po mieście i ruszamy dalej.
I znowu ekspresowa żegluga z prędkościami jachtu dochodzącymi do 10 węzłów. Po kilku godzinach, przy słabnącym wietrze i ograniczonej widzialności dotarliśmy do urokliwego portu na Christianso. Na wyspie, a właściwie wyspach pustki, dlatego większość spotykanych podczas zwiedzania osób to... członkowie naszej załogi :) Obejście wysepek wzdłuż i wszerz zajęło nam... dwie godziny. Kolejnym celem naszej żeglugi był port Nexo znajdujący się na południowym wschodzie Bornholmu. Dotarliśmy tam już po zmroku, zatankowaliśmy paliwo, po czym oddaliśmy się tak zwanej integracji załogi, gdzie przy akompaniamencie szant przerzucaliśmy się morskimi opowieściami. Czego się człowiek może dowiedzieć o świecie... i o sobie ;)
Nastał czas powrotu. Wiatr z kierunków wschodnich - dla odmiany ;) - zmusił nas do podpierania się silnikami. Dotarliśmy do polskiego wybrzeża, które do ostatniej chwili nie chciało się ukazać naszym oczom. Widzialność 2-3 Mm, a do tego nieustający deszcz. I tak aż do Gdańska. Na szczęście ostatnia doba kiepskiej pogody nie osłabiła wrażeń z poprzednich dni pięknej żeglugi.

Załoga spisała się na medal - żeglarsko, towarzysko, a nawet kulinarnie - w
kambuzie. Wszyscy odgrażają się, że jeszcze na Zaruskiego wrócą. Trzymamy za słowo!

» Szukaj

» Pogoda

» Wideo