Aktualności

Mamy wspaniałą łódkę - relacja z Ekenas

„Cieszmy się, bo mamy świetną łódkę, która pięknie płynie, jest dzielna, ładnie się kołysze na fali” - takimi słowami kapitan Jerzy Jaszczuk podsumował żeglarską wyprawę do Ekenas w Szwecji...

Miejsca gdzie Generał Zaruski został zbudowany. Zapraszam Was na relację z tego rejsu, bogato ilustrowaną fotografiami. W przygotowaniu jest też film.



W pierwszy rejs po odbudowie żaglowca wypłynęliśmy we czwartek późnym popołudniem obierając kurs na Gdynię. Tam, ciepło przyjęci, spędziliśmy noc, a rano złożywszy kwiaty pod pomnikiem generała Mariusza Zaruskiego, wypłynęliśmy do Kalmaru. Z powodu słabych wiatrów gdański jacht nie mógł rozwinąć skrzydeł. Aura rekompensowała nam to słońcem i bajecznie wyglądającą mgłą. Humory dopisywały a wachta kambuzowa serwowała pyszne i pożywne posiłki.



W Kalmarze przyjęto nas iście po królewsku, zacumowaliśmy w najbardziej reprezentacyjnym miejscu i od razu staliśmy się atrakcją miasta. Jednak dopiero rano rozwiązał się przysłowiowy worek z gośćmi. Jako pierwszy pojawił się reporter lokalnej gazety i już na drugi dzień był o naszej wizycie artykuł na całą stronę w „Barometern” pod tytułem Czuję się młody na nowo. Za nim nadciągnęła kilkunastoosobowa reprezentacja z Ekenas, z Bertilem Lundem na czele, prowadzona przez działacza lokalnego jachtklubu Matsa Meyerhoffera, który jako emerytowany kapitan bardzo nam pomagał w ostatnich przygotowaniach szwedzkiej części wyprawy i obdarował proporcem Ekenas Boatklubb. Wizyta Bertila Lunda, człowieka który budował ten statek i stał na pokładzie podczas jego wodowania, była dla nas ogromnym przeżyciem, a obecny wśród nas Sebastian Kulling, szef szkutniczej firmy Complex Jacht, nie krył wzruszenia. Nasłuchał się też mnóstwa komplementów pod adresem pracy jaka została wykonana na jachcie, a Bertil Lund specjalnie chwalił niektóre rozwiązania jako korzystne modernizacje. Gdy obydwaj szkutnicy stali obok siebie pozując do zdjęć, Mats Meyerhoffer pozwolił sobie nawet na żartobliwe nazwanie Sebastiana „młodym Bertilem Lundem”. Było to bardzo miłe i wszyscy z obecnych na pokładzie osób które brały udział w odbudowie Zaruskiego, czuły ogromną satysfakcję. Bertil Lund obdarował nas własnoręcznie wykonaną drabinką zaburtową, a od nas otrzymał pamiątkową cegiełkę wykonaną z planki Zaruskiego, wraz z osadzonym w drewnianym bloku gwoździem i personalizowaną tabliczką. Prezent uzupełniał list prezydenta Miasta Gdańska z życzeniami i podziękowaniami. Po kilkugodzinnym rejsie i wspólnym posiłku, wróciliśmy do Kalmaru i pożegnaliśmy naszych zacnych gości.



Na drugi dzień odwiedził nas nasz szwedzki przyjaciel i wierny kibic odbudowy Zaruskiego, Anders Berg, który nie krył radości z tego iż dzieło odbudowy jachtu zakończyło się i już wkrótce w ramach unijnego projektu MAST, Generał Zaruski popłynie burta w burtę z prowadzonym przez niego „Sarpenem”. Potem odwiedziła nas reprezentacja władz Miasta Kalmar, które w tym roku świętuje wraz z Gdańskiem 45-lecie swojego partnerstwa. Z tej okazji zostaliśmy zaproszeni na lunch oraz spotkanie z Radą Miasta. Przewodniczący Roger Kaliff oraz Margita Ivholm liczą na to iż uda się następną wizytę Zaruskiego w Kalmarze wpleść w oficjalny program jubileuszu. W imieniu Miasta Gdańska przed Radą Kalmaru wystąpił dyrektor MOSiR Leszek Paszkowski, a załogę Zaruskiego reprezentował kapitan Jaszczuk, który z humorem „ograł” kłopoty z wymówieniem jego nazwiska przez prowadzącego posiedzenie.



Żegnały nas zapewnienia o pomyślnej dla żagli prognozie na kolejny dzień, w którym mieliśmy wracać do Gdańska. I tak też się stało, ale zanim wyruszyliśmy w drogę powrotną wzięliśmy udział w akcji ratowniczej na zatoce, gdzie jednoosobowo prowadzony jacht miał kłopoty z żaglem i nie mógł wrócić o własnych siłach do portu. Podeszliśmy do niego i zaholowaliśmy do mariny, zbierając zasłużone podziękowania. Potem wiatr o sile 20 - 25 węzłów (w porywach do 28) niósł nas w blasku słońca nawet 11 węzłów, a Zaruski dostojnie kołysał się na falach, napawając wszystkich podziwem i dreszczykiem emocji (zwłaszcza młodzież) gdy rozbijał wysokie grzywacze wzbijając fontanny wody wyrastające ponad burty. Warunki były wyśmienite i jednym halsem dopłynęliśmy do Rozewia.



W rejsie oprócz przedstawicieli Miasta Gdańska, Biura Armatorskiego i Complex Jacht, udział wzięła młodzież oraz kilku wytrawnych zawodowych żeglarzy, którzy opłynęli niemal cały świat na bardzo zacnych jednostkach. Było nam niezwykle miło słyszeć z ich ust zachwyty dla uroku Generała Zaruskiego. To najlepszy dowód na to, że ten jacht ma w sobie magię, zarówno świetnej konstrukcji, jak i wyjątkowej atmosfery którą buduje oraz ducha dziesiątek lat morskiej służby. Ich słowa bierzemy za dobry omen i wierzymy, że od symbolicznego kolejnego powrotu z miejsca swych narodzin w Ekenas, STS Generał Zaruski rozpocznie nowy rozdział swej historii, będąc „ojcem chrzestnym” wielu przyszłych żeglarzy.

A już w poniedziałek wyrusza w swój pierwszy rejs w ramach unijnego projektu MAST, realizowanego w Programie Współpracy Transgranicznej Południowy Bałtyk 2007 - 2013.

Pomyślnych wiatrów!!!

Krzysztof Dębski | kierownik Biura Armatorskiego

» Szukaj

» Pogoda

» Wideo