Aktualności

Majówka na Zaruskim

Pomysł na majówkę pod żaglami „Generała Zaruskiego” pojawił się dość nieoczekiwanie.

Do współpracy przy organizacji rejsu zaproszono w pierwszej kolejności POZŻ. Prezes Bogusław Witkowski z radością przyjął propozycję i w szybkim czasie znalazł grupę zainteresowanych rejsem uczniów Zespołu Szkół Chłodniczych i Elektronicznych w Gdyni. Oprócz nich w rejsie udział wzięli absolwenci warsztatów żeglarskich organizowanych w ramach „Akademii Żeglarskiej Zaruskiego” oraz inni młodzi sympatycy żeglarstwa.

fot. Juliusz Ogórkowski

fot. Juliusz Ogórkowski



Rejs rozpoczął się w Gdańsku. Załoga, po zaokrętowaniu i zaprowiantowaniu, została podzielona na wachty i przeszkolona w zakresie bezpieczeństwa i obsługi jachtu. Później kilka drobnych prac bosmańskich i wreszcie załoga usłyszała pierwszy alarm manewrowy. Oddano cumy i po kilkudziesięciu minutach płynięcia po kanale portowym statek wypłynął na zafalowane morze. Obraliśmy kurs na Ronneby położony kilkanaście mil na zachód od Karlskrony.

fot. Juliusz Ogórkowski

fot. Juliusz Ogórkowski



Załoga zareagowała na morskie kołysanie w sposób przewidywalny i już po chwili na pokładzie pojawiły się pierwsze ofiary choroby morskiej. Jednak nic nie trwa wiecznie i pod koniec pierwszego odcinka żeglugi nastroje załogi zaczęły się wyraźnie polepszać. Poza tym życie na statku toczyło się zgodnie z ustalonym rytmem. Spanie, wachta nawigacyjna, spanie, posiłek, spanie, prace bosmańskie lub kambuzowe i znowu spanie. Później organizm przyzwyczaja się i pozwala na dodatkowe aktywności – szkolenia, gry planszowe, kino pod żaglami.

fot. Juliusz Ogórkowski

fot. Juliusz Ogórkowski



Porcik, w którym zacumowaliśmy, oddalony kilka kilometrów od miasteczka Ronneby, okazał się sennym, acz sympatycznym miejscem z typową skandynawską architekturą. Należy wspomnieć, że miasteczko jest portem macierzystym żaglowca „Baltic Beauty”, którego kapitan – Victor okazał się naprawdę sympatycznym człowiekiem. Dzięki niemu udało nam się później stanąć pod samym muzeum morskim w Karlskronie. W Ronneby pozytywnie zaskoczył nas również miejscowy rybak, przynosząc kilka kilogramów świeżutkiego dorsza i zapraszając na regaty tradycyjnych wiosłowych łodzi rybackich.

fot. Juliusz Ogórkowski

fot. Juliusz Ogórkowski



Kolejnym odwiedzonym portem była wcześniej wspomniana Karlskrona, z obowiązkowym punktem programu, czyli muzeum morskim przy nabrzeżu którego staliśmy.
Nadszedł czas powrotu. Jednak zanim udało się dopłynąć do Gdańska, po drodze czekało nas dość żmudne halsowanie. Południowo-wschodni wiatr z początku bardzo delikatny, rozhulał się w kulminacyjnym momencie do 6-7 st. B. Młodzi żeglarze, już nieco zaprawieni w bojach, zrozumieli, że wszystkie instrukcje, szkolenia czy dbałość o odpowiednie przygotowanie statku, jako elementy dobrej praktyki morskiej, mają ogromne znaczenie.

fot. Juliusz Ogórkowski

fot. Juliusz Ogórkowski



Po drodze zahaczyliśmy jeszcze o Władysławowo, gdzie cześć załogi spiesząca się do domu opuściła statek. Pozostali uczestnicy niespieszący się nigdzie, a przynajmniej nie do szkoły, poprowadzili statek do samego Gdańska.
I tak zakończyła się majowa morska przygoda na STS "Generał Zaruski", dla większości pierwsza, a dla części na pewno nie ostatnia.
Wszystkim uczestnikom dziękujemy, a chętnych zapraszamy na kolejne rejsy!

Relacjonował dla Was oficer programowy STS "Generał Zaruski", Piotr Królak.

» Szukaj

» Pogoda

» Wideo