Aktualności

Finałowy rejs MAST

Zapraszamy Was do obejrzenia fotorelacji z finałowego rejsu unijnego projektu MAST, który w ramach Programu Współpracy Transgranicznej "Południowy Bałtyk 2007-2013" realizowaliśmy od 3 lat.

Jak ten czas szybko leci... Ta oczywista prawda dała się zauważyć, gdy wróciliśmy z ostatniego rejsu w ramach żeglarskiego unijnego projektu MAST (Maritime Education and Sail Training for Young People), który wraz z partnerami z Litwy, Szwecji, Danii i Polski, realizowaliśmy od 2010 r. Wydaje się że było to tak niedawno, że dopiero co planowaliśmy całe przedsięwzięcie, że spieszyliśmy się z odbudową Zaruskiego który miał być filarem tego projektu, że szkoliliśmy instruktorów, szykowaliśmy wiedzę i narzędzia dla uczestników, a tu - proszę - dokonało się. Ale to oczywiście wielki skrót historii tego przedsięwzięcia i po drodze wiele się wydarzyło. Mamy mnóstwo wspaniałych wspomnień, zdjęć, filmów, kontaktów, przyjaźni i bezcennych edukacyjnych doświadczeń.
Na podsumowania przyjdzie jeszcze czas, a teraz pora powspominać tę ostatnią żeglarską wyprawę. Wyruszyliśmy z Gdańska 09.09. nie spiesząc się zbytnio, bo do Kłajpedy na Litwie nie jest daleko. Nasza załoga składała się z młodzieży duńskiej i polskiej z różnym bagażem doświadczeń zarówno żeglarskich jak i życiowych. Młodzieży dla której taka przygoda byłaby trudna do samodzielnego udźwignięcia w często skomplikowanej i niełatwej życiowej sytuacji (wychowankowie Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Kamionku Wielkim i starsi członkowie Uczniowskiego Klubu Sportowego TOLKMICKO wraz z podopiecznymi fundacji „Ocean Marzeń”, oraz kolegami z Danii). Ale dla takich osób stworzony został MAST. Czy w czasie krótkiego tygodniowego rejsu da się ludziom pokazać morze? Czy da się ich zarazić żeglarstwem? Czy można zahartować ich charaktery jak chciał tego gen. Mariusz Zaruski? Pewnie nie. Ale miło było patrzeć jak w tych młodych ludziach budzi się szacunek do morza, potrzeba współpracy w grupie by sprostać wymogom systemu wacht i morskiej służby. Morze zweryfikowało też ich przekonanie o swych możliwościach i słabościach (o które się pewnie nie podejrzewali :)). Pomimo początkowych kłopotów (które nie ominęły nawet naszego dzielnego cook'a Marcina), była to dla wszystkich niezapomniana przygoda.
Najpierw popłynęliśmy do Jastarni, gdzie nazajutrz przywitała nas piękna słoneczna pogoda i żeglujący nieopodal dostojny "Dar Młodzieży". Po porannym apelu i uporządkowaniu statku, skierowaliśmy się na północy-wschód. W drodze okazało się jednak, iż zapas czasu pozwoli nam zawinąć jeszcze do łotewskiej Liepaji. Dopiero stamtąd wypłynęliśmy do Kłajpedy. Tak więc w czasie tych kilku dni młodzież miała okazję odwiedzić kilka ciekawych portów i doświadczyć lokalnych atrakcji.
Litwa przywitała nas deszczem, ale nie trwało to długo. Nie zakłócony został ani program atrakcji dla młodzieży (muzeum, prom, plaża, rowerowa wycieczka), ani podsumowującego spotkania partnerów projektu MAST, w którym wziął także udział dyr. MOSiR w Gdańsku Leszek Paszkowski. Oprócz zajęć konferencyjnych, nam także udało się zobaczyć kilka ciekawych miejsc, w tym słynne muzeum bursztynu w litewskiej Pałandze. Po kolejnym wspólnym pływaniu następnego dnia, załogi STS Generał Zaruski i litewskiego Brabandera pożegnały się i nasz żaglowiec wrócił do Gdańska.
I choć powoli zbliża się czas podsumowań i oficjalnego zakończenia projektu, pojawiła się nadzieja zorganizowania w przyszłym sezonie żeglarskim niewielkiej "dogrywki", z powodu oszczędności jakie powstały w programie. Ale na razie możemy jedynie trzymać kciuki i wierzyć w powodzenie naszych dalszych zamierzeń.
No cóż, trochę smutno się żegnać, ale nagrodą jest zadowolenie niemal 300 młodych ludzi, którzy dzięki zaangażowaniu partnerów i znaczącemu unijnemu wsparciu, mieli okazję przez te 3 lata posmakować żeglarskiej przygody. Wielu z nich przeszło istne metamorfozy i z obojętnych czy nawet niechętnych, przeobrazili się w zaangażowanych młodych ludzi, szukających okazji do powrotu na morze i takich form spędzania czasu oraz integracji. Dla instruktorów i partnerów to najlepsza nagroda. Był to pionierski projekt tego typu dla gdańskiego MOSiR, ale - w co głęboko wierzę - nie ostatni, bo obowiązek (a właściwie honor) organizacji takich działań pozostawił nam po sobie gen. Mariusz Zaruski wraz z tym pięknym żaglowcem.
No dobrze, koniec pisania, zapraszam na pokaz zdjęć, a - wkrótce - także i filmu
AHOJ! :)

P.S. Zapraszam Was także do lektury błyskotliwego i pełnego swady artykułu Jerzego Sukowa, jednego z instruktorów i opiekuna grupy z Kamionka Wielkiego

relacja Jurka Sukowa

» Szukaj

» Pogoda

» Wideo