Aktualności

Generał przypłynie do Gdańska

Najprościej byłoby zwodować i przeholować. Jednak jacht od paru lat stał na nabrzeżu. Między plankami poszycia powstały szczeliny.

Trzeba by kadłub uszczelnić oraz wykonać wiele innych prac, które pozwoliłby uzyskać zdolność do przejścia na holu. Po naradzie z zespołem specjalistów „Remontowej” ustaliliśmy, że najbardziej dla „Generała” komfortowym sposobem przemieszczenia będzie użycie dźwigu pływającego „Maja”. Dźwig ten ze swoim ponad trzydziestometrowym wysięgnikiem jest w stanie 100 tonowy kadłub podnieść bezpośrednio z nabrzeża, postawić na swoim pokładzie i z takim ładunkiem odbyć podróż do Gdańska. Poczyniono odpowiednie ustalenia techniczne i finansowe z armatorem „Mai”. Specjaliści z „Remontowej” wykonali stojak (podbudowę) pod kadłub, na której jacht miał stać zarówno podczas transportu jaki i potem już w stoczni. Warto podkreślić, wszelkie koszty związane z operacją wspaniałomyślnie zobowiązała się pokryć „Remontowa”. Firma brokerska STBU wynegocjowała dla nas ofertę ubezpieczenia jachtu na czas transportu. Wszystko, łącznie z ekipą TVP, która miały dokumentować tę - jakby nie było - dość niecodzienną operację, było przygotowane.
Już w listopadzie Gdańska Stocznia „Remontowa” S.A. ustami jej prezesa pana Piotra Sojki zadeklarowała daleko idącą pomoc przy ratowaniu żaglowca „Generał Zaruski”. Jedna z form tej pomocy to udzielenie jednostce bezpłatnej gościny na terenie stoczni, umieszczenie pod specjalnie do tego celu przygotowanym zadaszeniem, udostępnienie wszelkich potrzebnych mediów, pomieszczeń, pomocy logistycznej itp. W związku z powyższym zapadła decyzja, że jacht zostanie przemieszczony z Władysławowa do Gdańska.



Od tej pory już czterokrotnie wyznaczany termin transportu, ze względu na prognozę pogody, musiał być odwoływany. Dźwig ma bardzo dużo zleceń. Nie mógł porzucić innych zajęć, kiedy prognoza pogody była odpowiednia dla żeglugi do Władysławowa. Kiedy z kolei było okienko w harmonogramie „Mai” - pogoda nie sprzyjała. Do tego doszły kłopoty techniczne z jednym z pędników „Mai” oraz zapiaszczenie (zwężenie) toru podejściowego do portu we Władysławowie.
W tej sytuacji powróciliśmy do koncepcji holowania jachtu na własnej stępce. W stoczni „Szkuner” od paru dni trwają prace przygotowujące kadłub do holowania. Szacujemy, że potrwają 3-5 tygodni. Z ramienia armatora prace nadzoruje doświadczony kapitan jachtowy Mirosław Bielecki. Kadłub zostanie doszczelniony. Będą też wykonane wszelkie inne prace i czynności zalecone przez inspektora PRS, w tym próby przechyłowe dla sprawdzenia stateczności praktycznie całkowicie opróżnionego kadłuba. Zostaną też zainstalowane awaryjne pompy własnym z napędem spalinowym dla odpompowywania wody, która podczas holowania mogłaby się mimo uszczelnienia kadłuba przedostawać się do wnętrza. We Władysławowie kadłub zostanie zwodowany rutynowo przy pomocy slipu stoczniowego. W Gdańsku będzie ustawiony na nabrzeżu „Remontowej” przy pomocy dźwigu pływającego REM. Do podnoszenia będzie użyta wykonana przez speców z „Remontowej” specjalna kołyska. Dzięki temu uniknie się podnoszenia sfatygowanego kadłuba bezpośrednio na stropach.



Kiedy jacht będzie gotowy do podróży i uzyska odpowiednie dokumenty PRS oraz Urzędu Morskiego będziemy monitorować pogodę. O ile tylko będzie odpowiednia prognoza holownik Puma, którego armatorem jest „Remontowa” niezwłocznie wyruszy do Władysławowa, aby podać hol na „Generała”. Po kilkunastu godzinach ufam, jacht będzie bezpiecznie stał na gościnnym nabrzeżu. Będziemy mogli niemal niezwłocznie przystąpić z inspektorem PRS, panem Romanem Streublem do szczegółowej oceny stanu technicznego kadłuba i ustalania zakresu prac.
Przy tej okazji warto przypomnieć, że Polski Rejestr Statków jest jednym z mecenasów ratowania „Generała”. Wszystkie usługi związane z nadzorem nad odbudową i ponownym nadaniem klasy zostaną wykonane bezpłatnie. Trzeba też bardzo mocno podkreślić, że mimo znacznego pogorszenia się koniunktury gospodarczej Gdańska Stocznia „Remontowa” nie wycofuje się z przyjętych wobec „Generała” zobowiązań. Przeciwnie, na niedawnym spotkaniu dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Gdańsku pana Leszka Paszkowskiego z przedstawicielem GSR panem Hubertem Weiherem jednoznacznie potwierdzono, że Stocznia pokryje koszty holowania, bezpłatnie udzieli „Generałowi” gościny na swoim terenie, udostępni infrastrukturę techniczną, media, logistykę itp. Także wiele prac GSR gotowa jest wykonać bezpłatnie. Szczegółowy zakres zostanie ustalony po przybyciu jednostki do Gdańska. Jest to budzący podziw i szacunek piękny przykład oddania sprawie ratowania zabytku jakim jest wysłużony, ale przede wszystkim zasłużony, piękny mały żaglowiec „Generał Zaruski”.
Mimo opóźnień, termin ponownego wejścia jachtu do eksploatacji w sezonie 2010, choć trudny, nadal jest w pełni możliwy. Zrobimy wszystko, aby został dotrzymany. Liczymy, że przykład menedżerów „Remontowej” i Polskiego Rejestru Statków będzie zaraźliwy i inni sponsorzy, do których będziemy się zwracać udzielą „Generałowi” potrzebnej pomocy. Żaglowiec odpłaci się z nawiązką kolejnymi dziesiątkami lat wytrwalej służby, sławiąc jednocześnie imiona mecenasów jego rewitalizacji.

kapitan s/y General Zaruski (w odbudowie), Jan Trammer

fot.: Mirosław Bielecki

» Szukaj

» Pogoda

» Wideo